Czy warto dać się podgryzać przez rybki Garra Rufa? (Kanchanaburi i Wodospady Erawan, czerwiec 2017 r.)

Po jednej nocy spędzonej w Bangkoku udaliśmy się lokalnym autobusem (odjeżdżającym z okolic Victory Monument), do Kanchanaburi. Koszt autobusu to było 110 THB za osobę. Planowaliśmy zobaczyć most na rzece Kwai, a następnego dnia rano jeden z najczęściej odwiedzanych parków narodowych w Tajlandii – Park Narodowy Erawan. Nocleg (Canaan Guesthouse) zarezerwowaliśmy poprzedniego wieczoru poprzez booking, koszt noclegu w domku (czyli jeden pokój z łazienką plus wiatrak) to było około 350 THB.

Kanchanaburi

Miejsce znajdowało się około 5 minut spacerem od dworca autobusowego, który znajdował się w centrum miasta – szukając noclegu najbardziej nam zależało na lokalizacji. W pobliżu dworca znajdziecie 7-eleven, a wieczorem nocny targ z jedzeniem. Zjedliśmy na nim pysznego pad-thaia, smażone w przyprawach mule – cena to 3,70 zł (!) za porcję, ogromnego naleśnika z nutellą, świeże sushi (80 groszy sztuka!) i owoce. Było pysznie i tanio.

Strach ma wielkie oczy

W tej niepozornej miejscowości postanowiliśmy również po raz pierwszy spróbować prawdziwej egzotyki – usmażonej na głębokim tłuszczu szarańczy. Robaki nie wyglądały zachęcająco, jednak nie mogliśmy być w Tajlandii i ich nie zjeść. Blokada była przede wszystkim w naszej w głowie, jak już je zjedliśmy okazało się, że smakowały jak wędzone chipsy.

Jeśli nic nie kupicie na stoisku, będziecie musieli zapłacić za zrobienie zdjęcia.


Co warto zobaczyć?

  • Most na rzece Kwai
  • Cmentarz Wojenny
  • Wodospady Erawan

W drodze na most na rzece Kwai

Most na rzece Kwai

Zanim jednak udaliśmy się na targ, wypożyczyliśmy w naszym hostelu rowery (koszt około 100 THB za 2 rowery). Pojechaliśmy zobaczyć most na rzece Kwai. Trasa miała około 8 km i częściowo prowadziła nas dosyć ruchliwą ulicą. Uważajcie jadąc rowerem, bo w Krainie Uśmiechu obowiązuje lewostronny ruch uliczny. Przez most prowadzi linia kolejowa zwana koleją śmierci. Linia została wybudowana przez Japończyków w trakcie II wojny światowej. Trasa prowadziła przez Tajlandię (z Bangkoku) do Birmy (Rangun). Wielu jeńców wojennych oraz cywilów zginęło w trakcie jej budowy.

Cmentarz Wojenny

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na Cmentarzu Wojennym. Na cmentarzu pochowanych zostało około 7 tysięcy alianckich żołnierzy, którzy zginęli w trakcie budowy linii kolejowej, podczas II wojny światowej.

Wodospady Erawan

Następnego dnia rano, pierwszym porannym autobusem odjeżdżającym z dworca autobusowego, udaliśmy się do Parku Narodowego Erawan. Autobus kosztował około 100 THB  w jedną stronę. Wstęp do parku to koszt 300 THB za osobę. Najlepiej dzień wcześniej zapytać na dworcu, o której najwcześniej odjeżdżają autobusy do parku. Warto pojechać pierwszym autobusem z dwóch powodów: po pierwsze rano będzie odrobinę chłodniej, a po drugie nie będzie aż takiego tłumu.

Weszliśmy na teren parku i od razu bez zatrzymywania ruszyliśmy na 7 poziom, do ostatniego z wodospadów. Dzięki temu dotarliśmy tam przed tłumem turystów i mogliśmy w spokoju popływać w tym pięknym miejscu.  Bez dwóch zdań był to najładniejszy z wodospadów na naszej trasie. Kąpiąc się trzeba być przygotowanym na to, iż w wodzie będą nas podgryzać rybki Garra Rufa. Przy okazji więc dostajemy darmową usługę pedicure. Owe podgryzanie nie jest bolesne (to było moją największą obawą), co najwyżej odrobinę dziwne. Jeśli będziecie cały czas się poruszać w wodzie, to rybki nie będą do was podpływać. W drodze powrotnej zatrzymywaliśmy się przy pozostałych wodospadach zaliczając w nich obowiązkową kąpiel.

Zanim dotrzemy na poziom 5 jest miejsce, w którym możemy w depozyt złożyć swoje rzeczy i napoje. Powyżej tego poziomu grasują małpy, które kradną jedzenie z plecaków. Czasami potrafią wyrwać z ręki nawet kamerę. My jednak na całej trasie nie spotkaliśmy żadnej małpy.

Wodospady Erawan to krystalicznie czysta woda, piękne widoki i rybki podgryzające stopy. Trasa na poszczególne poziomy wiedzie zygzakiem pośród drzew. Nie jest zbyt wymagająca, jednak polecam ubrać wygodne buty.

Naprawdę warto się tam wybrać będąc w Bangkoku, szczególnie że podróż autobusem do Kanchanaburi trwa ok. 3h. Z tego co wiem, można również wykupić wycieczkę w miejscowych agencjach turystycznych.


Informacje praktyczne:

  • w Tajlandii obowiązuje lewostronny ruch uliczny, pamiętajcie o tym jadąc rowerem
  • z Bangkoku do Kanchanaburi, podróż lokalnym autobusem trwa około 3h
  • zwiedzanie Parku Narodowego Erawan warto zacząć od ostatniego wodospadu, znajdującego się na 7 poziomie
  • w parku uważajcie na jedzenie i napoje, które macie w plecaku (grasujące małpy)
  • buty do wody są zbędne, jednak należy być ostrożnym na śliskich kamieniach
  • podgryzające rybki Garra Rufa fundują darmowy pedicure w trakcie kąpieli
  • ostatni autobus z Parku Erawan do Kanchanaburi odjeżdża o godzinie 16:00
  • do parku najlepiej wybrać się w tygodniu, ponieważ w weekendy, oprócz turystów park jest licznie odwiedzany przez Tajów
  • koniecznie wybierzcie się na nocny targ z jedzeniem, znajdujący się w okolicach dworca autobusowego w Kanachanaburi


Co przywieźliśmy:

  • magnes

Poprzedni post o Tajlandii (Bangkok)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *