Kraj klonowego liścia (Toronto i Niagara Falls, wrzesień 2018 r.)

Do Kanady lecieliśmy z Warszawy, z przesiadką w Paryżu. Nie był to jednak bilet łączony. Kupiliśmy dwa osobne loty, ponieważ tak wychodziło najkorzystniej. Koszt biletów to było 1940 zł, za dwie osoby. Podróż trwała łącznie 17 godzin, z kilku godzinnym przystankiem w Paryżu. Istniała możliwość, żeby lecieć przez Lizbonę, bilety byłyby o 200 zł tańsze, ale podróż trwałaby ok 30 godzin. Ponieważ trasa naszej podróży zakładała przylot oraz wylot z różnych destynacji, podniosło to ogólne koszty zakupu wszystkich biletów. Jeśli planujecie lecieć i wracać np. z Nowego Jorku to można znaleźć naprawdę tanie połączenie (nawet za około 700 zł w dwie strony!).


Toronto

Toronto było pierwszym przystankiem w trakcie naszej podróży poślubnej. Zatrzymaliśmy się tam zaledwie na dwie noce. To było nasze pierwsze zderzenie z „Ameryką”. Wysokie wieżowce, ogromne ciężarówki, śmieciarki jak z filmów, mnogość neonów, żółte autobusy szkolne i wybór słodyczy, który zdecydowanie utrudniał podjęcie decyzji, czego spróbować najpierw ?. W trakcie naszej krótkiej wizyty odwiedziliśmy CN Tower, Ripleys Aquarium oraz Ontario Science Centre. Chcieliśmy kupić na dwie pierwsze atrakcje bilet łączony. Niestety można go kupić tylko przez Internet. W Toronto nie mieliśmy jeszcze karty SIM z Internetem. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Toronto City Pass w cenie 199 CAD za dwie osoby. W związku z tym postanowiliśmy, że jeśli czas nam pozwoli to skorzystamy z jeszcze jakiejś atrakcji – padło na Ontario Science Centre. Niewykorzystane bilety zostawiliśmy w recepcji hotelu, w którym spaliśmy (Filmores Hotel), mamy nadzieję, że przydały się jakiemuś podróżnikowi :). Właśnie, hotel. W skrócie: pierwszą noc (drugą również) w podróży poślubnej spędziliśmy w miejscu, gdzie na lewo było wejście do hotelu, a na prawo do nocnego klubu ze striptizem… ? Sama lokalizacja było świetna, tuż przy głównej ulicy – Dundas, w samym centrum miasta. W pokoju było czysto i nie było słychać całonocnej imprezy, czyli ogólnie na plus. Nocleg znaleźliśmy przez Booking.com kilka miesięcy wcześniej (o klubie nie było tam mowy). Lądowaliśmy po godzinie 21, dlatego postanowiliśmy nie szukać noclegu na miejscu.

CN Tower

Jest to wieża telewizyjna znajdująca się w samym centrum miasta, mierzy 553,33 metrów wysokości. To najbardziej widoczny symbol miasta. Możecie z niej podziwiać panoramę Toronto. W momencie, gdy pierwszy raz chcieliśmy wjechać na górę panowała taka mgła, że od razu wiedzieliśmy, że nic nie zobaczymy. Plusem jest to, że przy samej wieży znajduje się Aquarium, dlatego zaczęliśmy zwiedzanie właśnie od niego. Drugie podejście do CN Tower mieliśmy już z dobrą widocznością (zaledwie 1,5 h różnicy). Podobno w pogodny dzień ze szczytu można dostrzec wodospad Niagara oraz Stany Zjednoczone znajdujące się po drugiej stronie jeziora Ontario. Na wysokości 351 metrów znajduje się obrotowa restauracja 360. CN Tower posiada ogólnodostępne tarasy widokowe, a także atrakcję, która nazywa się „Edge Walk”, w trakcie której możecie przespacerować się po półce o szerokości 1,5 m otaczającej z zewnątrz szczyt głównej kapsuły wieży na wysokości 356 m nad ziemią. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach.

Szklana podłoga w CN Tower, pod nogami Marty widać Aquarium

Nasze bilety uprawniały nas do wjazdu na poziom znajdujący się na wysokości 346 m nad ziemią. Ponadto mieliśmy okazję wejść na szklaną podłogę, która znajduje się na poziomie 342 metrów nad ziemią oraz wyjść na tej wysokości na taras zewnętrzny. Dla tych co lubią duże miasta, świetna atrakcja do podziwiania panoramy Toronto.

 

Ripley’s Aquarium

 

W akwarium macie możliwość podziwiania ponad 20.000 zwierząt wodnych. Ponadto posiada ono najdłuższy tunel pod wodą w Ameryce Północnej, w którym znajduje się aż 5,7 milionów litrów wody! Zwiedzanie podwodnego świata to była dla nas nie lada atrakcja. Widzieliśmy płaszczki, meduzy, rekiny, ryby piły, żółwie wodne, kraby, a także mnóstwo gatunków ryb, których nie jestem nawet w stanie wymienić z nazwy. Było kolorowo i interesująco, mamy sporo zdjęć z tego miejsca. Co nam się też podobało, w niektórych miejscach znajdowały się ruchome chodniki, takie jak na lotnisku. Wystarczyło na nich stanąć i podziwiać podwodny świat, pozwoliło to uniknąć przepychania się w tłumie, szturchania i innych tego typu „atrakcji”. Akwarium znajduje się tuż obok CN Tower, widać je z tarasu widokowego.

 

 

Baseball

Planując naszą podróż Michał zdecydował, że wybierzemy się na kilka atrakcji sportowych, szczególnie takich kojarzących się z Ameryką. I tak w Toronto poszliśmy na MLB, czyli baseball. Byliśmy na meczu Toronto Blue Jays kontra Houston Astros. Odbywał się on w Rogers Centre, jest to jeden z pierwszych na świecie stadionów, który posiada całkowicie odsłaniany dach. Jak dla mnie emocje jak przy grze w bierki. Jest szansa, że nawet przysnęłam :-). Gra była nudna i długa, mecz trwał około 3 godzin. Nie polecam tej atrakcji, jeśli nie jesteście zapalonymi kibicami. Nawet mój mąż miłośników sportów wszelakich się wynudził. Wejście na sam stadion było trochę upiorne, ponieważ siedzieliśmy na samej górze i prowadziły tam długie, kręte betonowe korytarze, jak w horrorze.

 

Nie będę pisała nic o Ontario Science Centre, bo nie zrobiło na nas jakiegoś specjalnego wrażenia. Centrum Nauki Mikołaja Kopernika w Warszawie naszym zdaniem bije je na głowę ?

Z Toronto pojechaliśmy do Niagara Falls, miasteczka przy Wodospadzie Niagara. Bilety na Mega Bus na trasie Toronto – Niagara Falls kosztowały 21,47 CAD (około 64,00 zł), z czego jeden z nich 1 CAD. Kupiliśmy je od razu jak tylko pojawiła się informacja, że jest już pula biletów na interesujący nas termin.


Niagara Falls

Podróż zaczynaliśmy w Toronto ze względu na jedną rzecz, marzyliśmy, aby zobaczyć Wodospad Niagara od strony kanadyjskiej. Wodospad znajduje się na rzece Niagara, leży on na granicy Kanady i USA. Składa się z dwóch części. Amerykańskiej, czyli Wodospadu Amerykańskiego (American Falls) i Welonu Panny Młodej (Bridal Veil Falls) oraz części kanadyjskiej, czyli Wodospadu Podkowy (Horseshoe Falls), która jest zdecydowanie większa od tej po stronie amerykańskiej. Obie części rozdziela niewielka wyspa o nazwie Księżycowa Wyspa (Luna Island). Wodospad Podkowa to najpopularniejsza część.
W Niagara Falls wysiedliśmy na dworcu autobusowym, z którego zrobiliśmy sobie 3 km spacer do miejsca naszego noclegu. Po drodze spotkaliśmy mnóstwo wiewiórek szarych, bardzo popularnego gatunku w Ameryce Północnej. Jeżeli jednak nie lubicie tak długich spacerów, to po miasteczku bez problemu możecie poruszać się również miejskimi autobusami (aktualny rozkład i trasy przejazdu znajdziecie TUTAJ). Oprócz pojedynczych biletów (dzieci do lat 5 jeżdżą za darmo), możecie również kupić np. bilet całodzienny lub 10 przejazdowy.

                         Wodospad Podkowa

Nocleg mieliśmy zarezerwowany wcześniej (Wenxin Bed&Breakfast), domek znajdował się przy jednej z bocznych ulicy. Do samego Wodospadu mieliśmy ok 2 km. W cenie było śniadanie. W ogólnodostępnej kuchni znajdującej się na piętrze, rano czekały na nas muffinki, drożdżówki, chleb tostowy, dżemy, masło orzechowe, płatki śniadaniowe plus mleko, sok pomarańczowy, kawa i herbata. Wszystko na słodko, ale niestety to standard w hostelach i motelach w Ameryce. Samo miasteczko często nazywane jest „małym Las Vegas”. Po części jest to prawda, znajdziecie tutaj kasyna, mały lunapark oraz kilka klubów, jednak zdecydowanie jest tutaj spokojniej i mniej tłoczno. W Niagara Falls jest Skylon Tower, która z wyglądu przypomina CN Tower w Toronto, jest jednak zdecydowanie niższa. Nie wjeżdżaliśmy na górę. W wieży oprócz tarasu widokowego, jest również restauracja.

Za marzenia!

Jeszcze przed wyjazdem, planowaliśmy, że podczas przesiadki w Paryżu kupimy prawdziwego szampana i wypijemy go nad Niagarą (gdzie jak gdzie, ale Francja to chyba najlepsze miejsce, do kupna szampana :-)). Zakup został dokonany, co ciekawe przy zakupie otrzymaliśmy od sprzedawcy 2 plastikowe kubeczki :-P. Szampana wypiliśmy na ławeczce z widokiem na wodospad (oczywiście z ww. kubeczków), za spełnienie w trakcie naszej podróży pierwszego z marzeń. Takich przeżyć się nie zapomina. Nie mogę Wam jednak zagwarantować, że było to legalne ?.
Planowaliśmy 3 atrakcje, jednak ze względu na jet lag, jedną z nich przespaliśmy. Nie udało się nam zobaczyć darmowego wieczornego pokazu iluminacji świetlnych. Tak więc mamy przynajmniej jeden powód, żeby wrócić w to piękne miejsce.

Rejs statkiem

Będąc nad Niagarą nie można według nas nie udać się w rejs statkiem, który podpływa w pobliże wodospadu. Atrakcja nazywa się „Hornblower Niagara Cruises” i kosztuje około 30 CAD za osobę (na stronie jest podana cena 25,95 CAD, trzeba jednak doliczyć podatek), dzieci do lat 4 wchodzą za darmo. Przed wejściem otrzymacie pelerynę przeciwdeszczową, nastawcie się jednak, że i tak wyjdziecie trochę mokrzy, jest to nieuniknione. Po kanadyjskiej stronie peleryny mają kolor czerwony, a po amerykańskiej niebieski. Łatwo odróżnić, który statek skąd wypłynął ?. Jest to atrakcja dostępna już 170 lat! Podpłyniecie do Wodospadu Podkowy będąc nad Niagarą?

 

Czy można zobaczyć Niagarę od drugiej strony?

Ponadto wybraliśmy się w „Podróż za Wodospad” (Journey Behind the Falls), koszt tej atrakcji wynosi dla dwóch osób około 45 CAD. Co ciekawe pani sprzedająca bilety, mówiła po polsku. Stojąc w kolejce do kasy również spotkaliśmy dwie Polki. Jak widać Polacy są wszędzie :-).
Wycieczka polega na zjeździe windą 125 stóp (ok. 37 m), oraz możliwości spacerowania 130letnimi tunelami, wydrążonymi w skale. Zobaczycie również wodospad od „drugiej strony”. Widok wprost z tunelu nie robi żadnego wrażenia, ponieważ właściwie nie wiadomo na co się patrzy.

 

Będziecie mieli jednak możliwość wyjścia na taras widokowy znajdujący się u podnóża wodospadu. Przed zjazdem tutaj również dostańcie peleryny (tym razem dostaliśmy żółte). Jednak i tutaj dosięgnie Was woda. Widok z tarasu zapiera dech. Ogromu wodospadu i prędkości wody nie da się opisać, żadne zdjęcie tego nie odda, na żywo wrażenie jest niesamowite!

Polecamy wybrać się do bufetu śniadaniowego (AIMacs Buffet). Klimat jak w amerykańskim filmie. Zapłaciliśmy 24 CAD, z czego 6,99 CAD kosztował bufet śniadaniowy od osoby (bez ograniczeń), a reszta to napoje i napiwek. Napoje były stosunkowo drogie. Szczególnie smakowała nam jajecznica z bekonem, Michałowi fasolka, a mi gofry z syropem klonowym.

Bufet śniadaniowy


Podróż do Nowego Jorku

Będąc w Niagara Falls niejednokrotnie pytaliśmy jak najlepiej dostać się do Buffalo. Wszyscy, których pytaliśmy radzili nam jedno: przejazd taksówką. Rzekomo nie było innej możliwości. Koszt taksówki trochę nas przeraził (ponad 100 USD), więc postanowiliśmy spróbować dostać się tam inaczej. Najpierw przeszliśmy na piechotę tęczowy most (Rainbow International Bridge), gdzie przekroczyliśmy granicę. Następnie w bliźniaczym miasteczku o tej samej nazwie znajdującym się po amerykańskiej stronie, zapytaliśmy kilku osób o najlepszą drogę. Wskazano nam przystanek, na którym wsiedliśmy do autobusu jadącego do Buffalo. Kierowca wskazał, gdzie mamy wysiąść, tam też przesiedliśmy się do autobusu jadącego na lotnisko. Całkowity koszt tej podróży wyniósł nas 5 CAD oraz 5 USD za dwie osoby. Zdecydowanie mniej niż przejazd taksówką ?.
Bilety na Mega Bus na trasie Buffalo – Nowy Jork kosztowały nas 15,50  USD (około 60,00 zł). Wsiadaliśmy na przystanku znajdującym się przy lotnisku w Buffalo. Autobus jechał około 9 godzin, po drodze zatrzymał się 3 razy na stacji benzynowej i mieliśmy wtedy około 20-30 minut przerwy. Gdy będziecie już w amerykańskim Niagara Falls najlepiej zapytać kogoś o drogę, przystanki są według nas słabo oznaczone i gdyby nie nasze pytania, trudno byłoby nam znaleźć odpowiedni.


Informacje praktyczne:

                               Ogromne porcje!
  • do Kanady potrzebna jest wiza, krótki wniosek wypełnia się przez Internet (koszt to 7 CAD od osoby)
  • językiem obowiązującym w Kanadzie jest angielski oraz francuski
  • walutą obowiązującą w Kanadzie jest dolar kanadyjski (CAD)
  • z lotniska dojedziecie do centrum, w okolice ulicy Dundas bez problemu autobusem (koszt 3,25 CAD od osoby)
  • widok na Wodospad Niagara jest zdecydowanie lepszy od strony kanadyjskiej
  • granicę Kanada-Stany Zjednoczone bez problemu w Niagara Falls przekroczycie na pieszo przechodząc przez tęczowy most (wychodząc z Kanady będziecie musieli zapłacić 1 CAD)
  • w Kanadzie będziecie potrzebowali przejściówki do gniazdka   
  • bilety na Mega Bus bez problemu kupicie przez Internet, warto obserwować ich profil na Facebooku i kupić z dużym wyprzedzeniem jak tylko pojawi się pula biletów na interesujący Was termin
  • Mega Bus to odpowiednik naszego Polskiego Busa
  • polecamy kupić przez Internet bilet łączony Ripleys Aquarium+CN Tower, będzie taniej i unikniecie stania w kolejce (ten rodzaj biletu możecie kupić wyłącznie online, pojedyncze bilety oraz City Pass dostępne są w kasach)
  • rezerwując nocleg w Niagara Falls upewnijcie się, że jest to miasteczko w Kanadzie, ponieważ miejscowość o tej samej nazwie znajduje się również w Stanach Zjednoczonych, „jedyne” co je dzieli to granica i rzeka?
  • ceny podawane w Kanadzie, są cenami netto, dopiero przy kasie dowiecie się jaka jest pełna kwota do zapłaty, gdy zostanie doliczony podatek, w zależności od prowincji, jego stawka jest różna
  • zanim zamówicie jedzenie upewnijcie się jakiej wielkości są podawane porcje, my tego nie zrobiliśmy i w Toronto i zamówiliśmy dwie, zjedliśmy zaledwie ¾ jednej z nich, porcje były OGROMNE
  • we wszystkich miejscach, w których spaliśmy w Ameryce była dostępna suszarka do włosów
                               Tęczowy most

Co przywieźliśmy:

  • magnesy
  • syrop klonowy
  • cukierki z syropem klonowym
  • skarpetki w kanadyjski wzór

Ze względu na to, iż podróżowaliśmy z dwoma plecakami, które na czas lotów spinaliśmy razem i pakowaliśmy do ogromnego worka, żeby nadać je jako jeden bagaż, który mógł maksymalnie ważyć 23 kg, na początku podróży ograniczaliśmy zakup wszelkich pamiątek ?.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *