Road trip po Stanach  – Bryce Canyon, Zion, North Rim (Październik 2018 r.)

Zanim wybraliśmy się do kolejnych parków, czyli Bryce Canyon i Zion, noc spędziliśmy w miasteczku Tropic. Zdaniem Marty był to najładniejszy i najczystszy pokój na trasie naszego road tripa. Standardowo rano w motelu serwowano śniadanie kontynentalne, które było w cenie noclegu, motelowy parking również był bezpłatny.

Tropic


Bryce

Z motelu do Visitor Center w parku Bryce mieliśmy ok. 20 km, czyli niecałe 20 minut drogi. Wjazd do parku samochodem kosztuje 35$, jednak tutaj również działa Annual Pass, z której korzystaliśmy w trakcie podróży. Przy wjeździe standardowo otrzymacie mapę parku oraz broszury informacyjne. Bryce Canyon jest czynny cały rok.

Chociaż Byce w swojej nazwie ma „Canyon”, to  nie jest prawdziwym kanionem, ponieważ nie przepływa przez niego żadna rzeka. To bardziej amfiteatr. Park skojarzył się nam z bajką o misiu Yogim. Drewniane domki, miejsca piknikowe ze stołami oraz ławkami, balustrady z grubych belek i gdzieniegdzie leżący śnieg. Miał klimat, który nas urzekł. Zwiedzając mieliśmy czas jedynie na podziwianie panoramy parku z punktów widokowych i na tym się skupiliśmy.

Najbardziej znanym miejscem jest Naturalny Most (Natural Bridge), punkt widokowy znajduje się zaraz przy głównej drodze parku. A także Sunrise i Sunset Point, niestety nie odwiedziliśmy ich ani o wschodzie, ani o zachodzie słońca tylko w ciągu dnia. Jednak promienie słoneczne stwarzały niezwykły widok, skały mieniły się wieloma kolorami od jasnożółtego do ciemnoczerwonego. Bryce słynie także z tzw. slot canyons, czyli wąskich i stosunkowo głębokich szczelin skalnych.

Slot canyons

Pełen jest również różnorodnych iglic skalnych tzw. hoodoos. Z góry wygląda to niesamowicie, jak najeżona płaskorzeźba. W słońcu skały mają różnorodne kolory.

Hoodoos

Zatrzymaliśmy się przy:

  • Sunrise Point

  • Sunset Point

  • Bryce Point

  • Natural Bridge

  • Ponderosa Canyon

  • Rainbow Point

W sezonie, czyli od kwietnia do października, po parku można poruszać się autobusami wahadłowymi, czyli tzw. shuttle bus, aby nieco zmniejszyć ruch samochodów. W parku w ciągu dnia występują mocne wahania temperatur, przy jednym z punktów widokowych ulepiliśmy bałwana, który był niemałą atrakcją swoją drogą ;-), a przy następnym w pełnym słońcu rozpinaliśmy kurtki.

Bałwan z nosem z mmsa 🙂


Zion

Park Narodowy Zion , to był jedyny park, w którym byliśmy, a po którym nie można była poruszać się własnym samochodem. W sezonie przemieszczanie po parku jest możliwe jedynie shuttle busami, dokładne informacje znajdziecie na stronie parku.

Wstęp do parku to koszt 35$, możecie również wykorzystać Annual Pass. Park jest czynny cały rok. Można do niego wjechać z dwóch stron. My skorzystaliśmy z „East Entrance”, dzięki czemu czekała nas podróż Carmel Highway i tunelami. Jadąc tą drogą możecie podziwiać Zion Canyon z góry, czeka was zjazd licznymi serpentynami oraz kilkuminutowa (!) jazda tunelem wydrążonym w skale (ruch jest puszczany wahadłowo, określona liczba pojazdów może się znaleźć w jednym momencie w tunelu).

Tunel w skale na trasie

Po bokach drogi jest kilka wyznaczonych miejsc, w których możecie się zatrzymać, aby wysiąść z auta i podziwiać widoki.

Wjeżdżając „South Entrance” już po 2 minutach znajdziecie się w pobliżu Visitor Center i jedynego parkingu na terenie parku. W pobliżu „South Entrance”, zanim wjedziecie do parku, w miasteczku Springdale znajdują się płatne parkingi, gdzie można zostawić samochód oraz skorzystać z darmowego transportu w pobliże Visitor Center.

Co widzieliśmy?

Weeping Rock – od głównej drogi dzieli 0,6 km droga, wycieczka pod skałę w tą i z powrotem zajmie Wam ok 30 minut.

Zamiast przemieszczenia się autobusem wybraliśmy krótki spacer ścieżką w parku pomiędzy The Grotto i Zion Lodge, dzieli je 1,6 km. Dzięki temu mogliśmy podziwiać park bez tłumów i zobaczyć trochę dzikiej natury – jelenie w pobliżu rzeki i na poboczu drogi oraz ogromnego (jak dla nas) pająka na środku ścieżki.

Wybraliśmy się również do polecanego Lower Esmerald Pools, jednak to miejsce  nie zrobiło na nas wrażenia. Nie mamy stamtąd nawet zdjęcia. Jedyne co pamiętamy to tłum ludzi i ścisk zarówno przy basenach jak i na drodze do nich prowadzącej. Z Zion Lodge do Lower Esmerald Pools czeka Was 1,9 km spacer.

Przyznamy szczerze potraktowaliśmy Zion trochę po macoszemu. Byliśmy zmęczeni ciągłym przemieszczaniem i codziennym pokonywaniem autem minimum 500 km na następny nocleg. Dlatego Zion zaledwie liznęliśmy i pewnie dlatego mamy mieszane uczucia, czy nam się podobał, czy jednak tak średnio, bo zobaczyliśmy naprawdę niewiele.


North Rim – Wielki Kanion po raz drugi

Zanim wróciliśmy do Las Vegas, ostatnią noc podczas road tripa spędziliśmy w miasteczku Kanab . Zjedliśmy tam pyszny stek i całkiem smaczną sałatkę podawaną w tortilli. Restaurację polecono nam w recepcji hotelu.

North Rim , czyli północna krawędź jest zdecydowanie bardziej dzika niż South Rim, czyli południowa krawędzi o której pisaliśmy tutaj . W dodatku leży ponad 300 m wyżej. Odległość pomiędzy krawędziami to ok 40 km (tyle wynosi długość szlaku Rim to Rim). Jednak, żeby tutaj dojechać samochodem musicie pokonać ponad 300 km i objechać Wielki Kanion dookoła. Wjazd do parku kosztuje 35$.

Infrastruktura turystyczna jest tutaj o wiele mniej rozwinięta, ta strona jest w mniejszym stopniu odwiedzana przez turystów. Co oznacza również, że jeżeli lubicie spokój i dzikość natury to powinniście wybrać właśnie północną krawędź kanionu. Nie ma tutaj wahadłowych autobusów, ani zbyt wielu punktów widokowych, jest za to dzika natura.

North Rim National Park jest zimą zamknięty i niedostępny dla turystów, park jest czynny od 15 maja do 15 października. My byliśmy pod koniec października, czyli na sam koniec sezonu. Nikt nie pilnował wjazdu do parku, a Visitor Center i inne punkty usługowe były pozamykane. Droga do parku jest nieczynna od 1 grudnia. Spędziliśmy tutaj zaledwie ok. 2 godzin spacerując i podziwiając panoramę Wielkiego Kanionu m.in. z Bright Angel Point.

Droga do Bright Angel Point

Bright Angel Point

Było wtedy strasznie zimno i nawet czapka i rękawiczki nie pomagały. Nieźle przemarzliśmy, a już w połowie drogi do Las Vegas się rozbieraliśmy na krótki rękaw! 🙂 Pewnie też ze względu na pogodę spotkaliśmy zaledwie kilkoro turystów.

Było naprawdę zimno!

Czekało nas stąd jeszcze ponad 420 km do Las Vegas, gdzie spędziliśmy ostatnią noc po zachodniej stronie Stanów. O przygodzie w Mieście Grzechu możecie przeczytać tutaj 


Informacje praktyczne

  • do wszystkich trzech opisanych tutaj parków możecie wjechać używając Annual Pass,
  • jeśli wybieracie się jesienią np. w październiku tak jak my, zabierzcie ciepłe ubrania, czapki oraz rękawiczki
  • w żadnym z parków nie znajdziecie stacji benzynowej, uzupełnijcie zapas paliwa zanim wjedziecie do parku
  • przy wjeździe do parku podczas kontroli biletów otrzymacie mapki oraz niezbędne informacje, pracownicy parków są bardzo pomocni (w North Rim można było samemu wziąć mapki z budki przy wjeździe)
  • my objeżdżaliśmy Wielki Kanion dookoła, ale jeśli macie mniej czasu możecie zaplanować tylko część trasy i wrócić tą samą drogą, którą przyjechaliście
  • nocleg w miasteczkach w pobliżu parków to koszt od ok. 75$ wzwyż za pokój dwuosobowy z własną łazienką
  • uważajcie na drogach prowadzących do parków, wiele tam dzikiej zwierzyny, dojeżdżając do Zion na poboczu leżało bardzo dużo potrąconych jeleni 🙁
  • zaplanujcie mądrze swoją trasę, a nie tak jak my pół dnia na jeden park, to zdecydowanie za mało i trochę na wariata 🙂
  • amerykańskie parki są dobre zarówno dla wytrawnych podróżników jak i dla leniwych. Macie wybór i możecie zaplanować trekkingi, albo po prostu podziwiać widoki z okna samochodu, ewentualnie podejść kilka metrów od głównej drogi do wybranego punktu widokowego, także parki są przystosowane do wszystkich, co kto lubi 🙂

Więcej informacji praktycznych o naszym road tripie znajdziecie pod poprzednimi wpisami tutaj, tutaj oraz tutaj.

Następny wpis będzie związany z ostatnim etapem naszej podróży poślubnej, zatrzymamy się w głośnym Miami i na komunistycznej Kubie. Porzucimy kurtki i będziemy pić drinki pod palmami :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *